Wiersz miłosny Edgara Allana Poe pod tytułem Kruk [Strona 2]

Gdym brnął przez hipotez listę, kruk źrenice swe ogniste

Utkwił we mnie, jak szachista, gdy szyderczo syczy: "Szach!";

Trwało to milczące starcie; spoglądałem nań uparcie,

Głowę wsparłszy o oparcie: skóra, pękająca w szwach

Lecz wciąż gładka, odbijała światło świec, a w czaszki szwach

Huczał pogłos: "Kres i krach".

 

I pojąłem w owej chwili: już się nigdy nie odchyli

Na poduszki droga głowa, z iskrą światła w złotych brwiach...

I zatkałem: "Tak, niestety! Bóg cię skrapia wodą z Lety,

Aby obraz tej kobiety nie nawiedzał cię już w snach!

Tak, spal wszystkie jej portrety — wtedy ujrzysz w przyszłych snach..."

Kruk dokończył: "Kres i krach!"

"Zły proroku!" — zakrzyknąłem — "czartem jesteś, nie aniołem,

Czy Kusiciel cię tu przysłał, czy sztorm cisnął cię na piach

Mojej duszy, na wybrzeże, gdzie Samotność pustki strzeże —

Zanim życiu sens odbierze Rozpacz, uśmierz w sercu strach:

Jestże balsam w Galaadzie? Powiedz, bo mnie dręczy strach!"

Kruk zakrakał: "Kres i krach".

 

"Zły proroku!" — zakrzyknąłem — "czartem jesteś, nie aniołem,

Na to niebo ponad nami — na ten Boga wzniosły gmach —

Zdradź mej duszy, którą pali ból: co czeka na nią w dali?

O, gdybyśmy się spotkali z mą Lenorą w nieba mgłach!

Co mnie czeka, co ocali — czy Lenora w rajskich mgłach?"

Kruk zakrakał: "Kres i krach".

 

"Zgrzyt tych słów niech nam się stanie pożegnaniem, zły szatanie!" —

Poderwałem się. — "Leć w zamieć, w zamęt, zgiń na piekieł dnach!

Nie waż się uronić pióra — niechaj czarna twa natura

Sczeźnie, wroga i ponura; nie chcę widzieć cię w tych drzwiach

Nigdy więcej! Wyrwij z serca dziób — i precz, bo stoi w drzwiach..."

Kruk dokończył: "Kres i krach".

 

I wciąż jego czerń skrzydlata nie drgnie, jakby chciała lata

Spędzić nad Pallady bladym czołem, w niszy tuż przy drzwiach;

I wciąż w oczach mu się żarzy demoniczny blask lichtarzy,

A cień kruka trwa na straży mojej duszy, która w snach

Miota się, lecz nie powstanie, bo wciąż jawi się w jej snach

Krecha krwawa — kres i krach!

Przełożył
Stanisław Barańczak