Wiersz miłosny Bronisławy Ostrowskiej pod tytułem Królewicz maj

Królewicz maj

Otwórz, dziewczę, ktoś cię woła:

To królewicz maj!

Pęki blasków ma u czoła

I porannych mgieł zawoje.

Otwórz, dziewczę, okno swoje —

To królewicz maj!

 

Patrz, gałęzią czeremchową

Puka w okna twe

I kochania cudne słowo

Śle z jutrzenką do twej chaty...

Zbudź się, dziewczę — maj skrzydlaty

Puka w okno twe!

 

Czy nie słyszysz nic, dziewczyno?

Czy nie czujesz nic?

Pocałunków szmery płyną,

Jak piosenka wiosny pusta...

Czy ci we śnie nie drżą usta?

Czy nie czujesz nic?

 

Czy ci w piersi żar nie wstaje,

Nie przerywa snu?

Upojeniem szumią gaje,

Upojeniem ziemia płonie...

Czy ci krew bijąca w skronie

Nie przerywa snu?

 

Zbudź się cicha i pragnąca,

Niech nie czeka maj!

Z pocałunkiem złotym słońca,

Z pieśnią bujną, niby wino,

Niech nie czeka maj, dziewczyno —

Niech nie czeka maj!