Wiersz miłosny Kazimierza Wierzyńskiego pod tytułem Podściel twe pyszne, świetne

Podściel twe pyszne, świetne

Podściel twe pyszne, świetne ciało,

Nienapatrzone, niepojęte,

Pod naszą rozkosz oszalałą,

Misterie, cuda, orgie święte.

 

Upij się sobą, mną — i zamień

Nas w sploty, kurcze, krzyk, płomienie,

Aż w spazmach stoczym się, jak kamień,

Cudowną furią w zatracenie.

 

Huk kwi i zamęt, w oczach plamy,

Palą się ręce, głowa, nogi!

Gdzieś ponad światem przelatamy

W dymiących splotach — ludzkie bogi.

 

W każdym zakątku ciała, nerwie

Oślepiająca biel twej skóry!

Nas żaden piorun nie rozerwie,

Orkan, błyskanie, szał wichury!

 

Tężejem, giniem! Rozkosz — męka!

Wir! Mnie się dłońmi chwyć obiema!

Przebóg! Wir niesie! Ziemia pęka!

Cud! Tchu brak w piersiach! Śmierć... Nas nie ma.