Wiersz miłosny Tadeusza Kubiaka pod tytułem Akt

Akt

Taka, jak jest. Nieprawdziwa jeszcze.

Futra odarte z przytulnych bydląt.

Suknie papuzim odjęte skrzydłom.

Koronki — szrony przeszyte dreszczem.

 

Więc właśnie — tak? Zrzucająca bucik

ze skóry drewnem głuszonych cieląt.

Ciało, o którym śnią przed niedzielą

nad ogryzioną kością — rekruci.

 

Rozpinająca obcisły stanik.

Tak coraz więc doskonalej naga

jak złota ryba na srebrnych wagach

deszczowych portów zmyślonej Danii.

 

Jest więc! Od źrenic po stopę wąską.

Abstrakcja w lustrze nad parną wanną,

gdy wznosząc białe ramiona — czarną

leniwe włosy

związuje wstążką.