Wiersz miłosny Elżbiety Szemplińskiej pod tytułem Czary

Czary

Chodzę dokoła twego domu,

leniwa, chytra pajęczyca,

plączę twe ślady pokryjomu,

twój ogród myślą swą nasycam.

 

Chodzę dokoła ciebie we śnie,

kiedy bezbronnym leżysz, martwy,

i wokoło szyi, oczu, piersi,

okręcam tęskny sznur uparty.

 

Nie jestem zła, o nie, nie jestem,

Nie jestem także dobra jednak...

Po prostu tęsknię za szelestem

twych kroków i za blaskiem srebra,

 

który powleka czerń twych oczu...

A ty mnie szukasz, a ty czekasz,

i jak ćma tłuczesz się po nocy,

pod szybą moją — choć z daleka.

 

Ty nie wiesz, nie wiesz rozgorzały,

co żar twój wznieca, co podsyca...

gestem leciutkim i niedbałym

rozsnuwa sieć swą pajęczyca.