Wiersz miłosny Władysława Broniewskiego pod tytułem Żona

Żona

Obłoki obłąkane,

kolory pokłócone,

drzewo przed oknem złamane

i — widzę żonę.

 

Czarnieckiego 80,

parter z ogródkiem.

"Czy przyjdzie na obiad, czy gdzieś się

zawieruszy?" — myśli ze smutkiem.

 

A ja idę z autobusu "M",

bo muszę,

bo już siebie odnalazłem i wiem,

gdzie mam duszę.

 

Żona wygląda przez drzwi od ogrodu,

w oczach niepokój,

a ja myślę: "Kochana, młoda,

i w sercu spokój".

 

Pięć lat tułaczki, więzienia,

ona — Oświęcim...

Jakże gorzki ten na do widzenia

wiersz o "świętej pamięci".